korniszonowe przemyślenia




Czy koniecznie muszę kochać to, co robię? Kto tak powiedział?
Jedziesz sobie, załóżmy, do pracy. Wciskasz się do autobusu, upchany jak korniszon w słoiku i co? Powiesz mi, że kochasz ten ścisk?
Z prawej strony jakaś damulka kręci głową, smera cię po nosie wylakierowanymi włosami. Przed tobą, siedzący na matczynych kolanach, jakiś bachor kopie cię sztywnym butem po goleniu. Ale oczywiście, ty to uwielbiasz.
Wczoraj zapowiadali, że będzie padać. Więc w tym słoiku z korniszonami dodali jeszcze cały stos parasoli. Jedną taką właśnie czujesz, jak ktoś wpycha ci z tyłu, pod żebro.
Ale co tam. Ty masz między żebrami dość miejsca, to się zmieści.
Świetnie jest na zakrętach. Ten szofer-woźnica chyba zapomniał przestudiować kajecik ze znakami i na skrzyżowaniu skręca ile fabryka dała. Wszystkie korniszony z jednej strony przewalają się na ciebie. Czujesz, jak ci prosto w nos jeden taki zionie. Musiał być dorzucony ?ze starego słoika?. Tego, przy którym się pomylili, jak go robili. To z pewnością nie był ocet. No ale przecież butelki były podobne. Pewnie ktoś podmienił. I wyszły mu korniszony w occie super spirytusowym.
Jeszcze kilka takich przewalanek i jest twój przystanek. Tylko, że dopchane po brzegi korniszony nie przepuszczają cię. Autobus rusza. Trudno. Wysiądziesz na następnym przystanku.
Gdy wreszcie udaje ci się wydostać, powiew świeżego powietrza sprawia, że zadzierasz głowę. Ci z pogody mieli rację. Właśnie zaczyna padać. A ty oczywiście nie zabrałeś parasola. Trudno. Przecież nie jesteś z cukru. Musisz tylko wrócić ten jeden przystanek, a potem to już tylko te ostatnie trzysta metrów i będziesz w pracy.
Gdy wreszcie dochodzisz, już z daleka widzisz wściekłych ludzi na ulicy. Na dodatek właśnie podjechał szef. Zapomniałeś, że dzisiaj sobota i już od pół godziny sklep powinien być otwarty.
Witasz się z szefem, cały ociekający, jak kaczka wyjęta spod prysznica, a ten co robi? Przy wszystkich, jak gdyby nigdy nic, opieprza cię, ustrajając wymyślnymi epitetami.
A ty myślisz sobie : mówią ?kochaj szefa swego...?
korniszonowe przemyślenia korniszonowe przemyślenia Reviewed by Dorota Kuryło on lutego 10, 2018 Rating: 5

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.