* * *
gdy żal mnie rozpala za straconym czasem
jęczy deszcz za oknem nad minionym losem
karawan myśli błędnych ciągnie do mnie smętnie
wiruje w tańcu żałobnym ohydnie namiętnie
swawola próżnej tęsknoty mnie porwie w te pląsy
do bram głucho zamkniętych przed umysłem bosym
na których lustro wisi niczym tarcza złota
u dołu zaś widnieje napis – to idiota
przejrzeć się nie mam chęci w tym czystym krysztale
nie zmienię nic co było wiem to doskonale
i nagłe otrzeźwienie wyrwie mnie z zadumy
nie będę już zaglądać do zabitej trumny
jęczy deszcz za oknem nad minionym losem
karawan myśli błędnych ciągnie do mnie smętnie
wiruje w tańcu żałobnym ohydnie namiętnie
swawola próżnej tęsknoty mnie porwie w te pląsy
do bram głucho zamkniętych przed umysłem bosym
na których lustro wisi niczym tarcza złota
u dołu zaś widnieje napis – to idiota
przejrzeć się nie mam chęci w tym czystym krysztale
nie zmienię nic co było wiem to doskonale
i nagłe otrzeźwienie wyrwie mnie z zadumy
nie będę już zaglądać do zabitej trumny
gdy żal mnie rozpala
Reviewed by Dorota Kuryło
on
lutego 09, 2018
Rating:

Brak komentarzy: