cisza
i po co przyszła po co dręczy uszy
zgrzytem zawiasów tykaniem zegara
młotem tańczącym w asfalcie jak strusi
strach na pustkowiu i bardzo się stara
być wszechobecna w każdym zakamarku
malując ściany wczorajszym wspomnieniem
beztroskich tańców i śmiechu na ganku
i tylko rzuca pod kolana ciernie
spomiędzy których spoglądasz oczami
pełnymi rosy i syci mgłą przestrzeń
kopiując echo między obrazami
samotnej jaźni i tego co przedtem
skały kruszyło samą siłą woli
i osuszało wielkie oceany
gwiazdy paliło żarem sztucznych ogni
lecz nas prawdziwych w jedną myśl ubranych
teraz zostały sylaby pamięci
i wierna cisza co do bólu dręczy
zgrzytem zawiasów tykaniem zegara
młotem tańczącym w asfalcie jak strusi
strach na pustkowiu i bardzo się stara
być wszechobecna w każdym zakamarku
malując ściany wczorajszym wspomnieniem
beztroskich tańców i śmiechu na ganku
i tylko rzuca pod kolana ciernie
spomiędzy których spoglądasz oczami
pełnymi rosy i syci mgłą przestrzeń
kopiując echo między obrazami
samotnej jaźni i tego co przedtem
skały kruszyło samą siłą woli
i osuszało wielkie oceany
gwiazdy paliło żarem sztucznych ogni
lecz nas prawdziwych w jedną myśl ubranych
teraz zostały sylaby pamięci
i wierna cisza co do bólu dręczy
cisza
Reviewed by Dorota Kuryło
on
lutego 10, 2018
Rating:

Brak komentarzy: